Szczerze mówiąc ten wyśmienity humor, który miałam jeszcze na początku roku już powoli mi mija :). Motywacja znika, czar pryska. Najpierw za duże conversy. Są takie piękne i mega wygodne, ale za duże przynajmniej o jeden rozmiar... Smutam strasznie. Ale postanowiłam, że co tam, będę w nich chodzić, a co! Nie chce ich sprzedawać bo kupiłam je naprawdę za atrakcyjną cenę. Potem zgubiłam iPoda... nie wiem jak można być taką kaleką, ale cóż, widać można :D. Miałam go w sumie już (dopiero?) 1,5 roku i zdążyłam go zbić i poobijać, ale słuchać muzyki mogłam... Smutam, ale może nauczy mnie to wreszcie żeby pilnować swoich rzeczy. A na chwilę obecną jestem skazana na mój telefon, ale też nie mogę zgrać na niego całej muzyki bo po prostu mi się nie zmieści :P.
Dzisiejszy dzień spędziłam bardzo pozytywnie <3. Na początku ogarnęłam trochę pokój i zrobiłam pizze (mówiąc szczerze, był to mój pierwszy wyrób oprócz ciasta z mikrofali i babeczek z pudełka), potem popędziłam do miasta, żeby odebrać od siostry nowe etui na telefon (wściekle różowe, troooche rzuca się w oczy xd) i spotkałam się z Anetą. Po powrocie do domu dojadłyśmy całą pizze i zabrałyśmy się za to co najbardziej lubimy robić razem: przebierać się i nabijać się z ludzi na czat ruletce. Mamy przy tym tyle zabawy i śmiechu, że cały dom huczy :). Dobrze mieć kogoś z kim można o wszystkim zapomnieć i się po prostu dobrze bawić. Macie kogoś takiego?
 |
| wiem wiem, fantastyczna jakoś, ale niestety na aparat muszę poczekać do kwietnia :( |