Obserwatorzy

środa, 27 marca 2013

Święta zaraz, za chwilkę ♥


Wiosna coraz bliżej, humor mi się poprawia, więc jest dobrze! Został tylko dzisiejszy dzień i mamy tydzień lenistwa ♥. Święta trochę śnieżne, ale mi już to nawet tak bardzo nie przeszkadza :D. Mega potrzebuje tego wolnego, czuję się wypalona i wiecznie zmęczona, nie podoba mi się to wcale a wcale. Piosenka z filmu o K.K. Baczyńskim, ostatnio moja ulubiona. Zostawiam was teraz, ciao, do jutra!
PS.- Dzisiaj w nocy mam zamiar zrobić coś mega szalonego, nigdy tego nie robiłam i się mega boję, ale damy radę!

piątek, 22 marca 2013

Wiosno, gdzie jesteś?

Huhu, post po dwóch miesiącach, nie jest źle, wszystko można nadrobić! 
Ostatnio stwierdziłam, że bardzo stęskniłam się za blogowaniem (przez te 2 miesiące miałam trochę dużo na głowie nie do końca miłych rzeczy, ale też miało miejsce parę ciekawych zdarzeń), ale też popchnął mnie do tego zakup nowego aparatu na który czekałam 2 lata! Jestem mega szczęśliwa, już myślałam, że się nie doczekam :). A więc uwaga, wracaaaaaaaaaaaaaaaaaam!


niedziela, 20 stycznia 2013

Beksa

No cóż, szczęścia to ja zbytniego nie mam (:. W sobotę musiałam odwiedzić lekarza bo niestety na zatokach się nie skończyło. Okazało się, że odwiedziła mnie moja stara przyjaciółka angina. I tak teraz sobie leżę, sprzątam w folderach, przeglądam zdjęcia i oglądam filmy. Oczywiście obejrzałam po raz 7 mój ukochany film Cry baby. Oglądałyście?
Baltimore, rok 1954. Beksa jest sierotą. Jego rodzice - kryminaliści - zostali straceni na krześle elektrycznym. Należy do grupy młodzieży noszącej czarne skórzane kurtki i obcisłe spodnie, budzącej odrazę ludzi z wyższych sfer. Kiedy zakochuje się w Allison, panience z dobrego domu, jej babcia próbuje przeszkodzić rodzącemu się uczuciu. Podczas zabawy w klubie rockowym, gdzie dziewczyna jest w towarzystwie Beksy i jego przyjaciół, chłopcy z "porządnych" rodzin wszczynają bójkę. Beksa trafia do więzienia. Allison chce go stamtąd wyciągnąć.
No cóż, kto oprze się młodemu Johnnemu Deppowi? Te jego włosy pociągnięte brylantyną, jego zawadiackie spojrzenie, nie ma to tamto :). Plus za Deppa i plus za humor :)!
Hehe, życzę miłego tygodnia, przede mną tydzień łóżkowego lenistwa, a potem dwa tygodnie ferii, taaaaak :D.  

czwartek, 17 stycznia 2013

Sick!

Do końca zimy będę chodziła z czapce, obiecuje! Dzisiaj nie nadaję się do niczego, jestem chodzącym zombie. Dzisiaj musiałam się nawet zwolnić ze szkoły bo już nie dawałam rady przez moje ukochane zatoki, które postanowiły o sobie przypomnieć. Teraz siedzę sobie zaturbaniona i z gorącą herbatą żeby chociaż jakoś czuć się na jutro. Nie mogę się rozchorować, nie na weekend!
Jak tam tydzień? Wystawili u Was już oceny? Jak tam średnie? :D:D
hehe, lenię się :))


sobota, 5 stycznia 2013

Black Box

Szczerze mówiąc ten wyśmienity humor, który miałam jeszcze na początku roku już powoli mi mija :). Motywacja znika, czar pryska. Najpierw za duże conversy. Są takie piękne i mega wygodne, ale za duże przynajmniej o jeden rozmiar... Smutam strasznie. Ale postanowiłam, że co tam, będę w nich chodzić, a co! Nie chce ich sprzedawać bo kupiłam je naprawdę za atrakcyjną cenę. Potem zgubiłam iPoda... nie wiem jak można być taką kaleką, ale cóż, widać można :D. Miałam go w sumie już (dopiero?) 1,5 roku i zdążyłam go zbić i poobijać, ale słuchać muzyki mogłam... Smutam, ale może nauczy mnie to wreszcie żeby pilnować swoich rzeczy. A na chwilę obecną jestem skazana na mój telefon, ale też nie mogę zgrać na niego całej muzyki bo po prostu mi się nie zmieści :P.
Dzisiejszy dzień spędziłam bardzo pozytywnie <3. Na początku ogarnęłam trochę pokój i zrobiłam pizze (mówiąc szczerze, był to mój pierwszy wyrób oprócz ciasta z mikrofali i babeczek z pudełka), potem popędziłam do miasta, żeby odebrać od siostry nowe etui na telefon (wściekle różowe, troooche rzuca się w oczy xd) i spotkałam się z Anetą. Po powrocie do domu dojadłyśmy całą pizze i zabrałyśmy się za to co najbardziej lubimy robić razem: przebierać się i nabijać się z ludzi na czat ruletce. Mamy przy tym tyle zabawy i śmiechu, że cały dom huczy :). Dobrze mieć kogoś z kim można o wszystkim zapomnieć i się po prostu dobrze bawić. Macie kogoś takiego?
wiem wiem, fantastyczna jakoś, ale niestety na aparat muszę poczekać do kwietnia :(
Follow me on instagram #LuiTam and twitter #LamaTam

środa, 2 stycznia 2013

Przed świtem part 2

Podsumowując swój sylwester stwierdzam, że bardzo mi się udał. Spędziłam go w bardzo miłym towarzystwie na oglądaniu filmów, pogaduchach, robieniu zdjęć (walniętych do kwadratu) i śmianiu się. Jednym z produkcji jakie obejrzałyśmy była  druga połowa czwartej części  sagi zmierzch. Jako że ja przeczytałam wszystkie książki i obejrzałam wszystkie filmy, nie mogłam sobie odpuścić tej ostatniej części. Od producentów:

Edward i Bella postanawiają bronić swojej córki Renesmee przed rodziną Volturi i oskarżeniami, iż pół-wampir pół-człowiek może być śmiertelnie niebezpieczny dla obu ras.

Dla mnie najbardziej zabawną rzeczą jest to, że określa się ten film jako horror. Szczerze przyznaje, że z Alicją więcej się śmiałyśmy niż bałyśmy. Wielki plus dla twórców za wizję Alice która została fajnie ukazana, to było całkiem niespodziewane, chociaż osoby które czytały książkę szybko zorientowały się, że coś jest nie tak. Film całkiem przypadł mi do gustu, ale brakowało mi wielu szczegółów. Obejrzałam go ze zwykłej ciekawości jak twórcy postanowią pokazać wojnę, więź pomiędzy Ness i Jacobem i nową Belle.

Follow me on twitter!

wtorek, 1 stycznia 2013

Nowy rok

Wczoraj (a właściwie już dzisiaj), gdy siedziałyśmy z Alą i miałyśmy plan żeby zasnąć, zastanawiałyśmy się też nad nowym rokiem i podsumowałyśmy stary. Kiedy myślę o nim tak ogólnikowo stwierdzam "e, był beznadziejny", ale tak się głębiej zastanawiając to wcale taki zły nie był. Znów na zimowisku poznałam wiele fajnych osób, dobrze bawiłam się na rajdach, bardzo zżyłam się z moją klasą, byłam w Paryżu, obejrzałam 162398 filmów, przeczytałam 23344 książek. Mimo tego mam wierzę, że 2013 będzie najbardziej zapamiętanym przeze mnie rokiem ever. Mam zamiar w tym roku naprawdę spełniać marzenia, oderwać się od niektórych ludzi, zapomnieć o nich, a z innymi wręcz przeciwnie, zacieśniać znajomości póki jeszcze mogę :). Ten rok będzie meeeeeeeeeeeeega pozytywny!

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Goodbye 2012, hello 2013!

Pierwszy post od baardzo dawna. Czemu? Bo jestem bardzo leniwym człowiekiem? Nie wiem, ale wiem że dużo rzeczy mi się posypało przez ostatnie pół miesiąca i potrzebuję pomocy, odprężenia, cierpliwości i trochę rozumu :)). Miejmy nadzieję, że 2013 będzie bardziej owocny! Dla mnie na pewno, ja się już o to postaram :>.


Pierwsze i jedyne postanowienie na nowy rok: spełniamy marzenia!

środa, 7 listopada 2012

top 7 piosenek again

Ludzie zmienni są, ja do wyjątków nie należę i muzykę zmieniam by nie popaść w zbytnią rutynę. Przedstawię Wam listę piosenek które królują u mnie już tak od dwóch tygodni. Podziwiam siebie, jak mogę tak długo słuchać tego samego, ale widać to możliwe :).
1. Paktofonika- ToNieMy
Tak tak, zapewne jacyś "prawdziwi fani Paktofoniki 100% forever" schejtowaliby mnie tutaj, mówiąc że jestem sezonowcem bo ostatnio wyszedł film o Paktofonice i przyjęła się wielka moda na nich, ale cóż :). Piosenka fajna, film ciekawy lecz fanką bym się nie nazwała.
2. Asaf Avidan- One day
Nie wiem co mnie urzekło w tej piosence. Może ta klimatyczna melodia?
3. Lykke Li- I Follow Rivers
Tą piosenkę pierwszy raz usłyszałam na siłowni jak biegłam. Taka jakaś... pocieszna :>
4. Eurythmics- Sweet Dreams
Pamiętacie? Piosenka stara jak świat, ostatnio słuchając radia wpadła mi w ucho :>. Dobrze mi się przy niej rozgrzewa do tańca.
 5. Gossip- Move In The Right Direction
Znacie tą panią? Bardzo lubię jej głos, taki inny :>
6. Maroon 5- One More Night
7. Florence+The Machine- Dog Days Are Over
Piosenka świetna do tańca :>. Taka delikatna, w niektórych miejscach bardziej żywiołowa, po prostu daje pole do popisu :).
Jak widzicie piosenki znów kompletnie różne, niektóre z przesłaniem, niektóre typowo taneczne, ale tak już u mnie jest :>
Co byście jeszcze dodali do tej listy? Macie swoje ulubione piosenki których słuchacie już setny raz, a one wciąż się Wam nie nudzą? Piszcie :>.

wtorek, 6 listopada 2012

Chemiczka ja

Czy chcieliście się kiedyś zabawić w chemika? Ubrać się w biały kitel, założyć rękawiczki i te śmieszne gogle, mieszać ze sobą substancje, obserwować, zastanawiać się nad wnioskami? Ja właśnie postanowiłam dzisiaj się w coś takiego zabawić i stworzyć sobie 'laboratorium małego chemika', które ulokowałam w łazience. Substancjami które miałam połączyć był ocet i proszek do pieczenia. Składniki nie przypadkowe, z tego co czytałam miał wyjść hel i o dziwo całkiem wyszedł :>. Jestem z siebie dumna, ja-chemiczka hehe. Poza tym u mnie nic ciekawego, prezydent nasiedział się u nas w szkole AŻ 30 minut, przyjechał spóźniony, obejrzał występ grupy tanecznej, wygłosił mowę i pojechał. Ponad miesiąc przygotowań dla 15 minutowej mowy. Ja nigdy nie zrozumiem tego świata...
Ja i mój jakże zdrowo żywieniowy wieczór

niedziela, 4 listopada 2012

Paranormal Activity 4

Hej hej, jak Wam minęły ostatnie dni długiego weekednu? Ja, jak już pisałam, w sobotę odwiedziłam naszą piękną stolicę czyli Warszawę. Wycieczka miała głównie na celu wypad do kina, ale odwiedzając Złote Tarasy nie mogłam nie odwiedzić kilku sklepów, mimo wyraźnego sprzeciwu ekipy mi towarzyszącej :). W sklepach niestety nic ładnego nie znalazłam, a co ładne to nie na moją kieszeń, ale film obejrzałam. No niestety, zawiodłam się. Po obejrzeniu Paranormal Activity 3(mega mi się podobał, bałam się spać sama przez tydzień) liczyłam że czwarta odsłona będzie tak samo albo i nawet bardziej straszna, że będę bała się obrócić za siebie idąc drogą pełną ludzi w biały dzień. Niestety, film nie trzymał mnie w napięciu prawie wcale, wyjątkiem była trochę niespodziewana końcówka. Nie chce Wam spojlerować bo może ktoś ma ochotę obejrzeć, ale mnie produkcja nie zachwyciła. Po filmie oczywiście tradycyjna wizyta w Macu, co to za wyjazd do Warszawy bez śmieciowego jedzenia. Potem zmieniliśmy miejscówkę na dworzec Galerię Wileńską, poszwędaliśmy się to tu to tam i wróciliśmy do domu. Po powrocie zaczęłam nawet pisać dla was notkę, ale niestety zasnęłam po napisaniu jednego zdania.
Dzisiejszy dzień był meeega nieproduktywny. Ogarnęłam się dopiero ok. godziny 13, do 15 grzebałam w internecie, oglądałam różne odmóżdżające strony, zrobiłam przywieszkę do łańcuszka i próbowałam ubrać się do kościoła. O 19 zasiadłam do telewizora żeby obejrzeć turniej tańca towarzyskiego odbywający się w Hiszpanii, ponieważ tańczyła tam moja pani od tańców. Uwielbiam patrzeć na wirujące w tańcu pary! Na szczęście jutr nie będzie mnie na prawie żadnej lekcji gdyż ponieważ bo lecę jako delegacja harcerska na spotkanie z prezydentem Bronisławem Komorowskim, który zawita jutro do mej szkoły. Dzięki Bronisławie, ominie mnie kartkówka z Polskiego!
I takie małe zdjęcie bonusowe z mojego instagrama. Link do wszelkich moich kont macie tutaj obok. Zapraszam do obserwowania, tam często dodaję krótkie posty na szybciaka :D. Wpisujcie mi mi tutaj też Wasze konta, chce popatrzeć na ładne zdjęcia :D.

 Kolorowy Pałac Kultury :). Ktoś miał świetny pomysł z takim podświetleniem :P.
Zdjęcie robione już na przystanku przy Dworcu Centralnym :).

piątek, 2 listopada 2012

Akcja Znicz

Jak Wam minął dzisiejszy dzień ? U mnie bez rewelacji ... Wstałam dosyć późno, nie spodziewałam się że będę do tej pory spała, szybko się ogarnęłam i pobiegłam do kościoła. Obiecałam sobie że obejdę wszystkie 9 pierwszych piątków miesiąca i będę się co miesiąc spowiadam, mam zamiar dotrzymał słowa. W sumie dzień minął mi meega szybko, nic nie zrobiłam oprócz ogarniania tej akcji. Ale cieszę się, już koniec, jutro jadę do Wawy z ludźmi do kina na Paranormal Activity 4. Niby chce, ale będzie jak zawsze, będę się bała obejrzeć za siebie. Takie życie psycholiiii :).
Po prawej stronie dodałam linki na których można znaleźć moje konta :). Szczególnie polecam instagrama, tam jestem najczęściej :P.
Życzcie mi powodzenia żebym nie umarła w trakcie seansu!

czwartek, 1 listopada 2012

Święto zmarłych

Z czym Wam się kojarzy Wszystkich Świętych? Mi najbardziej z odwiedzaniem grobów, zimnym wiatrem i rodziną. U mnie w każde większe święto zjeżdża się rodzina, jest obiad przygotowany przez moją mamę, pyszne ciasta które zazwyczaj kończą się za szybko i ta fajna rodzinna atmosfera. Wszyscy ze sobą rozmawiają, śmieją się i dobrze się bawią. Uwielbiam takie chwile :).
A jak Wam minął dzisiejszy dzień?
Na zaostrzenie apetytu- ciasto karmelowe by my mom :P

środa, 24 października 2012

Nieobecność

Bardzo dobrze znacie tytuł tego posta, na pewno i Wy nie raz pisaliście notkę na ten temat na swoich blogach. Cóż i na mnie przyszedł ten czas. Jak widzicie na blogu wieje nudą, nic się nie dzieję, nic nie piszę, nic nie komentuję. Nie gniewajcie się na mnie, mam taki zapierdziel że nawet uczesać się nie mam czasu. Myślę że pod koniec tego tygodnia wszystko wróci do normy, wstawię nowego posta, skomentuję wam blogi :).
Do (niedługiego)zobaczenia !

poniedziałek, 1 października 2012

"I niech druhna pamięta, za każdym razem jak druhna będzie wiązała węzełek na tej chuście..." Lama i harcerstwo

"I niech druhna pamięta, za każdy razem jak druhna będzie wiązała węzełek na tej chuście, musi druhna wypełnić jeden dobry uczynek"

Harcerstwo? A to takie coś jeszcze istnieje? Niektórzy pewnie tak sobie myślą, ale tak, istnieje i ma się bardzo dobrze :)). Ja chciałabym opisać wam teraz moją harcerską historię.
Pierwszy raz harcerstwem zainteresowałam się jeszcze w podstawówce, to była chyba druga albo trzecia klasa. Byłam na paru zbiórkach, stwierdziłam fajna zabawa, czemu by nie zacząć. Ale jak to czasem u mnie jest, słomiany zapał i basta. W międzyczasie miałam jeszcze dużo przygód, zaczętych zajęć, klarnet, śpiew i różne takie, ale nic z tego nie wychodziło. Jakoś tak pod koniec pierwszej klasy gimnazjum moja przyjaciółka powiedziała mi żebym pojechała z nią na obóz bo nie będzie miała z kim stać na warcie. Stwierdziłam że ej, czemu nie? Z mojej klasy jechało jeszcze parę osób, w tym moja bardzo dobra koleżanka Alicja i dużo znajomych mi osób. No i wreszcie jakoś tak wyszło że po poinformowaniu rodziców, zgłoszeniach, kupowaniu i pakowaniu zasiadłam w autobusie w drodze na mój pierwszy obóz harcerski. W końcu nie byłam w zastępie z moją przyjaciółką, ale poznałam ogromnie dużo świetnych ludzi, przeżyłam dużo przygód (mało osób może poszczycić się spaniem samemu w środku lasu pod prototypem szałasu kilometr od obozowiska), udowodniłam sobie że mogę przeżyć dwa tygodnie w środku lasu bez bieżącej wody i prądu, stwierdziłam że kanadyjka+materac wojskowy jest bardzo wygodnym 'łóżkiem', poznałam dużo piosenek które na zawsze już mi zostaną w pamięci oraz zobaczyłam jaki las potrafi być piękny. Po obozie przyszedł czas na wybór drużyny. To nie było trudne, w Kajmanie znałam najwięcej osób, była to drużyna w której były moje koleżanki. Następny był Rajd Start 16-18 września 2011, który na pewno zapamiętam do końca życia z pewnych powodów. Wtedy pierwszy raz zagrałam w pająka, pierwszy raz szłam taki kawał drogi z tak ciężkim plecakiem, ale mimo to było super! Znów poznałam mnóstwo nowych osób, nowe piosenki i pląsy. Wtedy już byłam pewna, że harcerstwo to przygoda którą chce przeżyć. 23 września pojechałam do Warszawy żeby kupić mundur. Gdy wychodziłam z składnicy byłam tak cholernie szczęśliwa i pełna pomysłów. Dumna jak paw jechałam do mieszkania siostry. 5 października pierwszy raz poszłam na zbiórkę. Moją zastępową była moja przyjaciółka Paczka od której dużo się nauczyłam i może nigdy jej tego nie powiedziałam, ale dziękuję jej za to że mnie wciągnęła. Od tego dnia co tydzień na nie uczęszczałam, integrowałam się z zastępem i poznawałam tajniki harcerstwa. 17 grudnia moja drużyna organizowała Zlot Wigilijny dla naszego hufca, oczywiście nie mogło mnie na nim zabraknąć. I znowu historia się powtarza, poznałam nowych ludzi, wybawiłam się za wsze czasy, doznałam małych obrażeń (chociaż wątroba bolała mnie jeszcze dobry tydzień ... przez to że kolega spał mi na brzuchu :D), śpiewałam, marzłam i grałam w gry. No i (nareszcie!) 23 grudnia 2011 usłyszałam pamiętne słowa od drużynowej "I niech druhna pamięta, za każdy razem jak druhna będzie wiązała węzełek na tej chuście, musi druhna wypełnić jeden dobry uczynek". Mówiła to zakładając na moją szyję chustę próbną. Wtedy mogłam poczuć się prawie stu procentową harcerką. Następną imprezą był organizowany w dniach 14-18 stycznia V Rajd Zimowy potocznie nazywany zimowiskiem. Mimo tego, że kadra rajdu była trochę słaba i tak było tak jak zawsze, znów poznałam wiele osób (a z wieloma zacieśniłam znajomość). Zabawy, śmiechów i gadania było ogromnie dużo! Zawsze po takich imprezach harcerskich długo do siebie dochodzę, cały czas rozpamiętuje śmieszne sytuacje, nieprzespane noce i nocne gadki. Czas do następnego rajdu bardzo mi się dłużył, mimo to wytrzymałam i 20 kwietnia ustawiłam się na punkcie startowym znów jako organizatorka rajdu. Zgubienie na trasie, wielka ulewa, powrót do szkoły o 22, grupowe spanie, chrapanie, macanie, śpiewanie. Nie da się tego opowiedzieć słowami, to trzeba po prostu przeżyć. Ostatniego dnia rajdu przyjaciel przewidział mi że dostanę chustę przyjęcia, no i wielkie surprise, ale dostałam. I znów czułam się tak zmotywowana że ojejajeja. Na tym rajdzie dotarła do nas smutna wiadomość, że hufiec nie podejmie się w tym roku organizacji obozu dla starszych harcerzy. Potem okazało się, że jest wyjście z tej sytuacji, kadra wydzieliła paręnaście miejsc dla starszych. Po długich rozważaniach za i przeciw zdecydowałyśmy się jechać z Paką(ona już niestety w innych barwach, ale to moja historia harcerska, więc nie będę opowiadać o niej). Obóz niestety był o wiele gorszy od poprzedniego, chodzi mi tutaj głównie o organizację i osoby(nas starszych było mało), ale obóz to obóz, było fajnie mimo tych wszystkich minusów. I nauczyłam się zbijać prycz, to jest powód do dumy, spać dwa tygodnie na czymś co zbudowałaś własnymi rękoma. Na początku roku, 14-16 września, organizowany był Rajd Start na którym oczywiście mnie także nie zabrakło. Pogaduchy do 4 rano, rzucanie się na siebie, drapanie się po plecach, gadanie na pochrzanione tematy, pierdzenie ustami w brzuch niezbyt dobrze działa na psyche człowieka, także mimo iż minęły już dwa tygodnie ja nadal go przeżywam :).
A co u mnie teraz? Rozstałam się z zastępem do którego uczęszczałam i dorobiłam się własnego, tym razem męskiego. No i będę próbowała 'wychować' ich na dobrych harcerzy :)). 

niedziela, 30 września 2012

top 7 piosenek

Ogh, nie mogę już słuchać piosenek z mojego ipoda. Każdą przesłuchałam już około dwudziestu razy, ile można ... zmiany zmiany, top 7 na ten miesiąc? Proszę bardzo!
1. Lana Del Rey- Summertime Sadness
2. Lady Pank- Kryzysowa narzeczona
3. Queen- Living on my own
4. Katie Herzig- Hey Na Na (zasłyszane kiedyś w odcinku PLL)
5. SOAD- Lonely Day
6.Rihanna- Where Have You Been
7.Michael Jackson- Scream

Jak widać muzyka baaaardzo zróżnicowana, ale ja mam tak zawsze :D.

środa, 26 września 2012

Lama

Julia. Imię powstałe w starożytnym Rzymie, oznacza różę, piękny kwiat. Róże faktycznie lubię, szczególnie czerwone bo to mój ulubiony kolor. 174 wzrostu, 55 kg, wyblakło zielone oczy i ciemne blond włosy. Znaki szczególne? Pieprzyk na prawej powiece. Co lubię w sobie najbardziej? Brwi. Tak, brwi. Ogólnie z samą sobą żyję w zgodzie, ale idealna nie jestem. Dla niektórych jestem za dobra, dla innych wręcz przeciwnie. Czasem powiem Ci coś chamskiego, chociaż wcale na to nie zasłużyłeś i oboje o tym wiemy. Ale ja już taka jestem. Chamska, kochana, nadpobudliwa, niepotrafiąca usiedzieć w jednym miejscu (lekcje są dla mnie prawdziwą udręką). Lubiąca hasać po lesie razem z harcerzami, nie wyobrażająca sobie dnia bez muzyki, tańcząca na każdym kroku, ześwirowana na punkcie książek i filmów które mogłaby oglądać razem z przyjaciółmi 24h na dobę. Poza tym ważny jest też dla niej sport, szczególnie piłka ręczna, ale nie wiąże z tym swojej przyszłości. A z czym wiążę? Nie mam najmniejszego pojęcia. Nic, żadnego prześwitu, ale miejmy nadzieję że to się zmieni :). Od trzech lat bacznie obserwuję modę, wybrane bloggerki i całą Polską i zagraniczną śmietankę towarzyską związaną z modą. Ten blog jest moim drugim blogiem, poprzedniego był raczej takim pamiętnikiem. Jaki mam plan na tego bloga? Chce tu opisywać po trochu siebie, wstawiać zdjęcia, pisać o modzie, muzyce. Takie są zamierzenia, a jak wyjdzie to się zobaczy :).

poniedziałek, 24 września 2012

jesienne zmiany

Żegnaj lato, witaj jesień! Jakoś nie mogę przyzwyczaić się do tych słów. Niby dla mnie lato skończyło się wraz z początkiem września, ale to takie przygnębiające trochę. Ale żeby się nie smucić i nie nudzić (nuda sprzyja jedzeniu, a jedzenie sprzyja tyciu. przynajmniej w moim wypadku) zaplanowałam sobie cykl wpisów na bloga. Wpisy typowo o mnie, moich zainteresowaniach, życiu, przyjaciołach. Dla mnie będzie to takie oderwanie się od teraźniejszości, poukładanie sobie kilku spraw, a dla was może będzie to ciekawa lektura :)). Zobaczymy.
Mykam uczyć się biologii, super mega hiper ciekawa kartkówka się jutro zapowiada :)).

środa, 19 września 2012

Lalalalalalala

Sialalalalala, radość mnie rozpiera lalala. W pt, sob i nd miałam świetny rajd z harcerzami, był świetny, tak świetny że w poniedziałek nie poszłam do szkoły (nigdy więcej nie gram w konia, wam też radzę- nie grajcie) bo mnie wszystko bolało (uroki wyżej wymienionego konia i dzielenie materacu wojskowego z inną osobą która mi się wepchnęła), ale było na prawdę mega. We wtorek dostałam wiadomość na którą czekałam od niedzielnego popołudnia co też wprawiło mnie w szampański humor. Dzisiaj byłam znów na wycieczce z wszystkimi trzecimi klasami z gimbazy. Wycieczka sama w sobie to średnia, ale w sumie ja pojechałam tam tylko dla Maca, więc nie oczekiwałam jakiś górnolotnych wykładów i jakiś ciekawych informacji (nie wspomniałam jeszcze że byłam na identycznej wycieczce w pierwszej klasie :)), ale też było całkiem ok. I ustaliłam z mamą co dostanę od nich na gwiazdkę. Taaaaak, dostanę mój wymarzony aparat :). W sumie sama musiałam uzbierać na niego połowę kwoty, ale jestem z tego dumna :)). Poza tym pojadę też w lutym do Londynu jeżeli się dołożę, co ma się rozumieć zrobię. Cieszę się jak głupia! Dwie takie superowe rzeczy w tak krótkim odstępie czasu! Co z tego że muszę się dokładać, POJADĘ DO LONDYNU! I KUPIĘ SOBIE TEN APARAT O KTÓRYM MARZĘ JUŻ Z 3 LATA! Życie jest piękne :DDDD!


Co z tego że jutro mam sprawdzian z historii z drugiej klasy i nic na niego nie umiem!

poniedziałek, 3 września 2012

Pierwszy września

No i pierwszy dzień szkoły już prawie za nami. Na jednych czekała dzisiaj nowa szkoła, nowe twarze, a na innych (w tym mnie) stare, dobrze znane mordy, trochę opalone, trochę inne, ale to wciąż te same :). Ja osobiście na moim rozpoczęciu nie wytrzymywałam na krześle, śpiewałam, kręciłam się, gadałam, narzekałam, udało mi się nawet tańczyć przez chwilę, krótko mówiąc nuda jak cholera. Ale jako trzecioklasistka mogłam usiąść na krześle, cóż za przywilej! W sumie to nawet nie czuję jeszcze tej szkoły, dopiero jutro się zacznie narzekanie, że za wcześnie, że głodna, że nie chce się, żeby był już piątek. Troszkę mi tego brakowało, ale tylko troszkę. W sumie to dzisiaj nalatałam się jak dzika, najpierw w creepersach które mnie niemiłosiernie obtarły (uwielbiam je, daje im nastą już szanse, a one tak mnie ranią :(), a potem w balerinach które były zdecydowanie lepsze dla moim stóp.
W sumie 1 września nie oznacza tylko masy nauki, ale też nasze ulubione seriale wracają z nowymi odcinkami :D. Ja oczywiście będę oglądała "Pamiętniki Wampirów" którym wierna jestem od początku. Uwielbiam tych dwóch wampirzych braci i całkiem ładną dziewczynę ♥. Wie ktoś może kiedy zaczyna się "Czas honoru"? Siostra kazała mi oglądać i śledzić czy gdzieś się nie pojawi. Więc będę śledziła :)).
Do następnego!